OBAJ, CZYLI BAJKA O DWÓCH URWISACH

cherlawyDawno, dawno temu, gdy Smok Cherlawy był jeszcze małym Smoczkiem Cherlaczkiem – a było to z trzysta lat temu, bo smoki żyją bardzo długo – spotkał raz na łące, nieopodal swojej rodzinnej jaskini, małego dinozaura Felka. Bo niektóre dinozaury jeszcze wtedy nie wyginęły. Smok popatrzył na niego i zapytał:
– Hej, kto ty jesteś?
– Jestem Felek Dino. A ty?
– A ja Smok Cherlak.
– Aha.
– Aha.
Powiedzieli obaj “aha” i przyglądali się sobie z ciekawością, bo jeden jeszcze nigdy nie widział dinozaura, a drugi smoka.
– Wiesz co – odezwał się po chwili mały dinozaur – Mój ogon jest dłuższy od twojego!
– A wcale że nie! – wykrzyknął mały smok – To mój jest dłuższy od twojego!
– A ja mam bardziej twardziejszy pancerz!
– Nie, to ja mam bardziej twardziejszy pancerz! Najtwardziejszy pancerz świata!
– A ja mam ostrzejsze pazury!
– Nie, to ja…. – i tak dalej, i tym podobnie, domyślacie się sami. Kłócili się zawzięcie, po chwili jeden i drugi zaczął w złości wypuszczać z paszczy ogień; no, może nie ogień, a raczej dym, bo obaj byli jeszcze mali i nie opanowali do końca sztuki Ziania.
Przyglądał się temu siedzący na pobliskiej skale Orzeł Biały.
– Przestańcie natychmiast, łobuzy! – zaskrzeczał – Całe góry zasmrodzicie tym dymem. Pióra sobie ubrudzę – dodał z pretensją w głosie, bo Orzeł bardzo dbał o swój wygląd. Uważał, że jak ktoś ma na nazwisko Biały, to to zobowiązuje do szczególnej troski o własne pióra.
– Bo, psze pana, on mówi, że on ma wszystko lepsze, a to ja przecież mam wszystko lepsze! – zawołał oburzony Smok.
– Cisza, smyki! Z OBU was takie same lepsze ziółka, o ile dobrze widzę bez okularów. I na pewno macie OBAJ podobny, paskudny charakter. Idźcie się bawić do jaskini, jak najdalej od wejścia, żebym nie musiał was OBU ani widzieć, ani słyszeć, a zwłaszcza, czuć… – tu Orzeł zmarszczył z niesmakiem swój haczykowaty dziób, bo rzeczywiście nad polaną unosił się nieprzyjemny zapach siarki.
– Dobrze, psze pana – zawołały radośnie maluchy i w podskokach pognały do jaskini.

Bo bardzo ucieszyło ich to, jak pan Orzeł na nich powiedział: OBAJ. Żaden z nich nie miał rodzeństwa ani kolegów, ani nawet koleżanek (bo zarówno smoki, jak i dinozaury już w tamtych czasach były rzadkością), i każdemu było okropnie nudno być ciągle samemu. Każdy z nich bawił się SAM, jadł SAM, szedł spać SAM, oglądał bajki SAM.
A teraz mogli robić to wszystko… OBAJ!

To była świetna sprawa. Wkrótce odkryli, co wy na pewno już od dawna wiecie, a oni, głuptasy, dopiero się tego uczyli, że każda rzecz robiona z kimś jest o wiele przyjemniejsza. Nawet z tych mniej przyjemnych jak sprzątanie zabawek, ścielenie legowisk czy mycie paszczy i ogona; nie tylko zabawa.

No i wkrótce zasłynęli na całą górską okolicę jako para najbardziej psotnych małych hultajów. OBAJ.

Reklamy