ZAKOCHANY PARASOL (sonet)

parasol+Raz pewien Pan Parasol, w dzień szary i deszczowy
Nie miał nic do roboty (czasem i tak się zdarza),
Więc zamiast w mżawce dreptać do sklepu czy do lekarza,
Zaczął myśleć i oto, co przyszło mu do głowy:

“Stoję sam w kącie smętnie, nikt na mnie nie zważa,
Choć rączkę mam drewnianą i czubek metalowy;
Przystojny ze mnie parasol i prawie całkiem nowy,
A sam jestem jak patyk, a w moim sercu – plaża!”

I wiecie, co postanowił?  “Nie będę jak inne lenie,
Co ściany podpierają i palcem nie ruszą w bucie;
Rozejrzę się po domu i może się z kim ożenię?…

Nie musi być bardzo piękna, ni konta mieć w walucie.
Musi być przywiązana! I kochać mnie szalenie.”
I tak z Panną Fartuszek związał się… silnym uczuciem!

Reklamy