GROCH Z KAPUSTĄ

Pewien świstak, który mieszkał wraz ze swoim rodzeństwem, mamą i tatą, w Dolinie Między Górami, bardzo lubił jeść. Nie interesował się tym, czym zwykle interesują się małe świstaki, czyli bieganiem po pagórkach, chowaniem się za kamieniami i nauką gry na świstawce, a bardzo zajmowało go to, co będzie na śniadanie, obiad i kolację. A także na drugie śniadanie, podwieczorek i małe przekąski pomiędzy.
Właściwie byłby najbardziej szczęśliwy, gdyby mógł nic, tylko jeść, od obudzenia się, aż po porę kładzenia do łóżek.
Tata martwił się o swojego synka. “Co z niego wyrośnie?” – wzdychał. – “Okrągły jak futrzana piłeczka świstak… Będzie się toczył po górach, zamiast po nich skakać i biegać!”
Ale mama uśmiechała się i mówiła: “Czasem tocząc się można zajść dalej niż skacząc i biegając”.

Pewnego razu sąsiadka rodziny państwa Świstaków, stara Pani Sowa, zwichnęła skrzydło, i mama wybrała się do niej, żeby pomóc jej zrobić pranie. Pani Sowa nie była zbyt dobrą gospodynią i mama odkryła, że nie ma u niej ani jednego czystego prześcieradła, obrusu, ściereczki, a nawet szlafroka. Od razu wzięła się energicznie do roboty, ładując do pralki jedną porcję bielizny po drugiej, i w międzyczasie wycierając kurze, myjąc okna i zabawiając Panią Sowę rozmową.

Tymczasem w domu Bulba (tak miał na imię nasz świstak-łakomczuch) już kilkakrotnie zaglądał do kuchni, zastanawiając się, co też dziś będzie na obiad i dlaczego mama nie stuka jeszcze garnkami. W brzuchu mu burczało i postanowił sprawdzić, co tam ciekawego jest w spiżarni.
Kiedy wszedł do środka, zobaczył garnczek namoczonego grochu, a obok leżała dorodna główka kapusty. “Ojej!” – zawołał. – “Dzisiaj mama obiecała ugotować moje ulubione danie, groch z kapustą.” I oblizał się na samą myśl. Czuł się coraz bardziej głodny, więc sięgnął po jedno z ziarenek grochu. “Fuj!” – powiedział. – “Na surowo zupełnie nie nadają się do jedzenia!” A potem przyszło mu do głowy, że jeśli nastawi groch, to jak jak mama wreszcie wróci od Pani Sowy, nie będzie tyle trzeba czekać na obiad. Przypomniał sobie, w jaki sposób mama to robiła, bo zawsze lubił przyglądać się, jak gotuje.
Kiedy już nastawił groch, pomyślał sobie, że może poszatkuje kapustę, skoro i tak siedzi w kuchni i czeka, aż się groch ugotuje. Wyciągnął specjalną szatkownicę i szuru-buru, ciachu-trachu, pociął kapustę w małe kapuściane wiórki. Od czasu do czasu zaglądał przy tym do grochu, żeby nie wykipiał. Groch ugotował się wspaniale i świstakowi przyszło do głowy, że jeszcze bardziej przyśpieszy sprawę obiadu, jeśli też ugotuje kapustę. I tak zrobił. Potem postanowił jeszcze wymieszać kapustę z grochem. Spróbował… Coś mu nie pasowało. “Grzyby!” – zawołał – “Zapomniałem o grzybach!”. Dodał ugotowane prawdziwki i znów spróbował… Jego groch z kapustą smakował dobrze, ale jakoś inaczej niż groch z kapustą mamy. Zaczął więc dodawać różne przyprawy i dodatki: ziele angielskie, apetycznie zarumienioną cebulkę, trochę igieł świerkowych i żywicy (to ulubione świstacze przyprawy), a w końcu tak się rozochocił, raz po raz zanurzając drewnianą łyżkę w garnku i delektując się smakiem, że dosypał jeszcze garść suszonych jagód i rozbite w moździerzu ziarenka jałowca.

Kiedy zdyszana mama wpadła wreszcie do kuchni, zastanawiając się, jak w pięć minut zdąży zrobić obiad dla całej świstaczej rodziny, w progu przywitał ją apetyczny zapach.
Mama podeszła do garnka i zanurzyła w niej łyżkę…
“Hmmm…. – powiedziała. – Groch ze słodką kapustą, to nie przyszłoby mi do głowy!”
I w tym momencie Bulbie zrobiło się strasznie wstyd. No tak, jak mógł zapomnieć, przecież groch z kapustą robi się z kiszonej kapusty! To dlatego wciąż mu coś nie pasowało…
Mama spojrzała na zmartwioną minę synka, uśmiechnęła się i powiedziała:
– Wielkich kucharzy poznaje się po tym,  jakie dania sami potrafią wymyśleć! Nawet przez przypadek…

Obiad był ogromnym sukcesem. Bulba wprost promieniał z dumy i szczęścia. Zwłaszcza kiedy wszyscy poprosili o dokładki, a tata powiedział:
– Bulbo, synku, to najlepszy groch z kapustą, jaki kiedykolwiek jadłem!

Bulba postanowił, że zostanie sławnym kucharzem i odtąd spędzał więcej czasu na gotowaniu niż jedzeniu, i był bardzo szczęśliwym świstakiem.

kucharz

Reklamy