ŚWIĘTY MIKOŁAJ

renifery+Czasem chodzi po dachu i tupie tup tup,
Czasem cicho się skrada w ogrodzie.
Rano w śniegu znajduję jego odciśnięty but;
W miękkim śniegu, a nigdy na lodzie.

Czasem pędzi saniami, a do takich sań
Reniferów potrzebna jest kupa.
Gdy na dachu lądują, straszny tłok robią tam
I czekają – taki zwyczaj się utarł.

Czasem jeździ tramwajem, a w tramwaju mu
Broda bardzo przeszkadza, bo długa,
W oczy włazi i nie można wyplątać z niej nóg!
Z taką brodą nie grozi nigdy nuda.

Czasem wchodzi przez komin, jeśli dzieci tego Chcą,
No i bawi się  z nimi w zabawy,
Ale czasem to Nie Chcą, i w łóżeczkach swoich śpią;
Wtedy cicho załatwia wszystkie sprawy!

Czasem paczki zostawia pod choinką, a
Czasem wkłada nam je pod poduszkę.
Czasem wpada i wypada, wszystko dzieje się raz dwa,
Kiedy indziej zostaje dłużej troszkę.

Z Mikołajem nigdy nie wie, tak do końca nie wie się,
Co i jak, i kiedy oraz którędy.
Jedno pewne jest: gdy ktoś taki grzeczny jest jak ja,
To dostaje najfajniejsze prezenty.

Reklamy