RYBA I PTAK, CZYLI SZCZĘŚLIWE ŚWIĘTA

XII-113

W różnych krajach różne są świąteczne zwyczaje. Na przykład w Hiszpanii zamiast opłatkiem ludzie dzielą się chałwą… W Anglii są pocałunki pod jemiołą, indyk i płonący pudding. W Polsce czeka się z wieczerzą wigilijną na pierwszą gwiazdkę, tradycyjnie podaje się grzybową, karpia i dania z maku. W innych krajach zaczyna się ucztowanie już w południe. Francuzi piją mnóstwo szampana. Włosi jedzą specjalne świąteczne babki:  penettone i pandoro. W Szwecji je się lutfisk, czyli rozmoczoną suszoną rybę. W Danii wszyscy chcą znaleźć migdał w tradycyjnym ryżowym budyniu, bo to przynosi szczęście na cały rok.

Ta bajka jest jednak o tym, jak pewna Ryba i pewien tłuściutki Ptak spotkały się na szczęście nie na świątecznym stole jako dwa tradycyjne dania, ale w bajkowej Krainie Szczęśliwych Zakończeń, gdzie wszystko jest możliwe.
A było to tak:
Zbliżały się święta. Klementyna ze swoją mamą poszły do sklepu, w którym w dużym akwarium pływały karpie. Wybrały jednego i zaniosły go w wiaderku do Stawu i wypuściły. Robiły tak co roku, bo strasznie żal im było biednych karpi. Nie wiedziały, że tym razem była to Pani Karp, która miała na imię Eugenia i bardzo martwiła się tym, że skończy na patelni, choć pewną pociechą było dla niej to, że przynajmniej okazja będzie uroczysta, stół elegancko nakryty, a na choince będą mrugały światełka. Tymczasem została wypuszczona na wolność i z radości omal się nie utopiła, bo chciała zawołać “Dziękuję! Dziękuję!” i zakrztusiła się wodą, bo przecież karpie, nawet te świąteczne, nie mówią, najwyżej gulgoczą, wypuszczając bańki powietrza pod wodą.

A tak się złożyło, że na drugim końcu świata, w Ameryce, pewien chłopczyk o imieniu Bobby, razem ze swoim tatusiem, kupili tłustego świątecznego Indyka i wypuścili go na wolność (czyli na łąkę przy swoim domu). Robili tak co roku, bo okropnie im było żal biednych ptaków. Tegoroczny Indyk, Eustachy, tak się ucieszył, że nikt go nie będzie nadziewał kasztanami i piekł w piekarniku, że omal się nie udusił, gdy usiłował zawołać “Thank you! Thank you!”, bo zapomniał, że indyki nie mówią, tylko gulgoczą.

Wróżka Zimuszka, która codziennie przez całą zimę bada poziom szczęścia na świecie, otrzymała sygnał, że dwa stworzenia spotkało tego dnia wyjątkowe szczęście. Postanowiła zaprosić je na cozimową Konferencję Uratowanych ze Świątecznego Stołu, żeby swoimi historiami dodały nadziei wszystkim innym stworzeniom. Konferencje odbywają się oczywiście w Krainie Szczęśliwych Zakończeń i nasza Ryba Eugenia i Ptak Eustachy spotkali się na niej. A gdy na dodatek okazało się, że łączą ich nie tylko podobne szczęśliwe zakończenia, ale i codzienne gulgotanie, natychmiast się w sobie zakochali i postanowili razem spędzić resztę życia.
Zostali w Krainie Szczęśliwych Zakończeń, bo jak brać ślub, to tylko tam.
Od tamtej pory co roku na święta wysyłają dwie kartki świąteczne – jedną do Klementyny, drugą do Bobbiego. Piszą zawsze to samo: Gulgulgulgulgul!, co znaczy Wesoychświątibardzobardzowamdziękujemy!

Advertisements