ŻÓŁTA “ZUPA”

DSC08084

Zupełnie niespodziewanie stała się ona przebojem gastronomicznym ostatniego lata na Mazurach. Trójka Niejadków pałaszowała ją z takim smakiem, że w odpowiedzi na publiczne zapotrzebowanie trzeba było ją przyrządzać prawie co drugi dzień. Bardzo praktyczne rozwiązanie, bo smakowała i dzieciakom, i dorosłym, i właściwie wystarczała jako jednogarnkowe danie obiadowe. Bo tak naprawdę to nie jest “zupa” – jak nazwały ją dzieci – a… curry.
Ostre, wypalające gardło i trzewia curry tajskie czy indyjskie to ulubione danie wiedźm jak świat długi i szeroki.
Ale curry dla dzieci???
Sama nie mogłam w to uwierzyć, a jednak!

SKŁADNIKI
Jak ma się to z większością przepisów, które są praktyczne i dobrze sprawdzają się w codziennym życiu, składnikami i ich proporcjami można dość dowolnie żonglować, w zależności od tego, co ma się w spiżarni i na jaką wersję smakową ma się ochotę. Poniżej wersja podstawowa.

3 duże cebule (najlepiej cukrowe)
½ kg ziemniaków
3 marchewki
1 cukinia
½ małego kalafiora
1 puszka kukurydzy
2 ząbki czosnku
1 opakowanie 0,5 l słodkiej śmietanki 12%
olej ryżowy (lub słonecznikowy, lub z pestek winogron)

3 łyżki ŁAGODNEGO curry
2 łyżki kurkumy
sól
garść posiekanych świeżych liści tajskiej bazylii (lub zwykłej)
i (ale tylko jeśli wasze Niejadki lubią ten smak)
garść posiekanych liści kolendry

RECEPTURA

1. Obieramy, kroimy w dość drobną kostkę (ok.2 cm) i nastawiamy ziemniaki. Mają gotować się krótko – ok. 3 min., żeby potem nie rozciapały się w naszym curry.

2. Przygotowujemy sobie warzywa do smażenia – wszystkie kroimy na podobnej wielkości kawałki, jak pokroiliśmy ziemniaki. Cukinii oczywiście nie obieramy.

3. Robimy masalę. Brzmi to egzotycznie, a jest po prostu rozgrzaniem tłuszczu i wrzuceniem do niego przypraw w odpowiedniej kolejności (która w tym wypadku nie ma znaczenia) – chodzi o to by olej nabrał właściwego aromatu, który potem przeniknie do warzyw. Trik polega na tym, żeby przypraw nie przypalić – róbmy to więc na nie za dużym ogniu.

4. Kolejno wrzucamy do naszej masali: cebulę, rozgniecione ząbki czosnku, marchew. Mieszając, dusimy przez chwilę. Po jakichś 3 min. dorzucamy podzielony na różyczki kalafior i cukinię. Znów przez chwilę pozwalamy im nasiąkać masalą (ok. 3 min.). Teraz dodajemy szklankę wody i przykrywamy garnek, niech warzywa duszą się przez parę minut – aż marchewki i kalafior będą “prawie idealne”.

5. Na koniec dodajemy: podgotowane wcześniej ziemniaki, kukurydzę, śmietankę i solimy do smaku. Pozwalamy całości terkotać na małym ogniu – do momentu gdy ziemniaki będą miękkie (ale nie za miękkie!)

Gotową “żółtą zupę” wlewamy do miseczek lub głębokich talerzy i posypujemy posiekaną zieleniną (bazylia lub/i kolendra).

WARIACJE
Wersje tego przepisu można mnożyć w nieskończoność. On sam jest wariacją na temat “warzyw po bengalsku”, przepisu, którego nauczyłam się od znakomitego speca od kuchni azjatyckiej, Piotra Henschke.
Zainteresowanych wschodnimi smakami w wersji wegetariańskiej polecam przy okazji 4-płytowe wydawnictwo: Kuchnia wegetariańska: Cztery Pory Roku, czyli “pierwszy multimedialny podręcznik gotowania wege”, gdzie są też przepisy Piotra.

Wracając do wariacji na temat naszej “żółtej zupy”:
Opcjonalne warzywa
pomidory, papryka, groszek zielony, fenkuł (koper włoski), bakłażan, dynia, brokuły, seler naciowy, fasolka szparagowa, pataty (zamiast ziemniaków lub dodatkowo)

Opcjonalne przyprawy
Jeśli ma być dla dorosłych to przede wszystkim OSTRE curry lub/i chilli. Rodzajów curry (czyli wschodnich mieszanek przypraw) jest mnóstwo. Można z nimi eksperymentować poszukując najulubieńszych smaków lub tworzyć własne zestawy przypraw.
Starty, świeży imbir.

Opcjonalny sos
Zamiast słodkiej śmietanki może być na mleko kokosowe lub sojowe (zwłaszcza dla uczulonych na mleko krowie dzieciaków)

Advertisements