PÓŁKA Z NAJLEPSZYMI KSIĄŻKAMI DLA DZIECI: ALICJA W KRAINIE CZARÓW

alice03a

“Alicja” czaruje od prawie stu pięćdziesięciu lat, bo jako “Alice’s Adventures in Wonderland”  ukazała się w roku 1865.

Dzieci zachwyca w tej opowieści świat wyobraźni i zdających się nie mieć końca przygód, z których każda jest dziwniejsza od poprzedniej. A także dziwaczne postaci, które Krainę Czarów zamieszkują. Poczynając od wiecznie śpieszącego się i wystraszonego Białego Królika, poprzez pana Gąsienicę palącego na grzybie fajkę wodną, Kota z Cheshire, z którego zostaje tyko uśmiech, Marcowego Zająca, zwariowanego Kapelusznika i Susła, Gryfona i Żółwiciela, a w kończą na okrutnej i głupiej Królowej Kier i jej talii kart… W drugiej części –  “Co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra” – pojawiają się jeszcze m.in. kłócące się ze sobą bliźniaki Tweedledee i Tweedledum, jajowaty Humpty-Dumpty siedzący na murze, Dżabbersmok (nie osobiście, ale w wierszu) oraz moja ulubiona postać – Biały Rycerz, który ciągle spada z konia eskortując Alicję przez ciemny las.

Whiteknight_tenniel

Pierwsza książka nawiązuje do gry w karty. Druga, będąca w pewnym sensie jej lustrzanym odbiciem, do szachów. W obu znajduje się wiele parodii popularnych w XIX wieku w Anglii rymowanek i wierszyków dla dzieci. Obie operują absurdalną logiką i surrealistyczną dedukcją, której tyle znajdziemy w przedziwnych dialogach:

“– Czy widzę kogoś na drodze? Nikogo! – rzekła Alicja.

– Ach, żebym ja miał taki wzrok – powiedział z żalem Król. – Nikogo! na taką odległość! Ja przy tym świetle widzę tylko tych, co istnieją.”

czy

“– Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła dalej.

– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.

– Właściwie wszystko mi jedno. – W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.

– Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia

– Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.”

De_Alice's_Abenteuer_im_Wunderland_Carroll_pic_23_edited_1_of_2

Maciej Słomczyński pisze w przedmowie do Alicji w swoim tłumaczeniu, że „jest to zapewne jedyny wypadek w dziejach piśmiennictwa, gdzie jeden tekst zawiera dwie zupełnie różne książki: jedną dla dzieci i drugą dla bardzo dorosłych”.

Ci, którzy czytują te Bździdusze zapiski, wiedza, że się z nim nie zgadzam – zarówno Puchatek, jak i Muminki (zwłaszcza ostatnie trzy z serii) są również książkami dla dziecio-dorosłych. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że wszystkie pozycje uznawane za znakomite opowieści dla dzieci, są książkami w równym stopniu lubianymi przez dorosłych, chociażby dlatego, że to oni decydują o tym, która książka zyskuje renomę. Przecież to nie dzieci piszą recenzje, a właśnie dorośli. Również nie dzieci książki kupują – a często, zwłaszcza te młodsze, nawet ich nie czytają; książki są im czytane… przez dorosłych. Być może więc, to co uznajemy za najlepsze książki dla dzieci, jest listą najlepszych książek dla dorosłych czytających dzieciom… Całkiem możliwe.

Wracając do “Alicji” – zapewne wszyscy wiedzą, że autorem był pastor anglikański i wykładowca matematyki na Oksfordzie Charles Lutwidge Dodgson, piszący dla dzieci pod pseudonim Lewis Carroll. Obie książki zilustrował John Tenniel i te klasyczne czarno-białe, dość potworno-wiktoriańskie obrazki zaludniły wyobraźnię milionów dzieci na całym świecie. Dobrze oddają wiktoriańskiego ducha książki oraz angielskie poczucie humoru i absurdu. Alicja na tych obrazkach nie jest ładna, ale szybko przyzwyczajamy się do tego, bo znakomicie wpisuje się w cały ten zwariowany świat sennych rojeń.

“Było smaszno, a jaszmije smukwijne

Świdrokrętnie na zegwniku wężały,

Peliczaple stały smutcholijne

I zbłąkinie rykoświstąkały.”

fragment wiersza “Dżabbersmok”

w tłum. Macieja Słomczyńskiego

alice-in-wonderland-book-cover

Reklamy