PÓŁKA Z NAJLEPSZYMI KSIĄŻKAMI DLA DZIECI: O CZYM SZUMIĄ WIERZBY

 windinwillows460

“Believe me, my young friend, there is nothing – absolutely nothing – half so much worth doing as simply messing about in boats.”

Angielska wieś, angielskie lato (i inne pory roku), angielski styl życia i bardzo angielskie charaktery, oto co można znaleźć, gdy jest się dorosłym, w książce Kennetha Grahame’a “O czym szumią wierzby” (“Wind in the willows”). Dzieci znajdą tam urocze opowiastki i przygody zwierząt zamieszkujących okolice Rzeki – nieśmiałego Pana Kreta, odważnego Szczura Wodnego, groźnego Pana Borsuka, no i szalonego angielskiego arystokraty, pana Ropucha.

To jedna z ulubionych książek mojego dzieciństwa – opisująca sielankowy świat, do którego zapewne będę tęsknić do końca moich dni.

6348

Już za czasów pierwszego wydania,w roku 1908, ten świat, o ile w ogóle był prawdziwy, odchodził w przeszłość. Spokojne życie angielskiego dżentelmena, jakim był K.G., spędzającego czas, jak to określa Szczurek, na “simply messing about in boats” (“po prostu machaniu wiosłami” w wolnym przekładzie M.S), już wtedy odchodził przeszłość. Cień zagrożenia, który pada na edwardiański styl życia i dawny porządek, ujawnia się już w samej książce w postaci band krwiożerczych Łasic i Tchórzofretek czyhających w Lesie i odbierających Ropuchowi jego rodową siedzibę.

20100927225352

U Grahama te siły zostają przezwyciężone i świat wraca w swoje stare, wydreptane koleiny, wędrując którymi ma się czas na kontemplowanie przyrody, przyjemności proste i satysfakcjonujące, jak dobre jedzenie, przejażdżki łodzią i spotkania z przyjaciółmi przy wesoło trzaskającym ogniu na kominku.

Willows-with-basket

Książka ta fascynuje od ponad stu lat szerokie rzesze czytelników, tych najmłodszych i tych dorosłych,  również dlatego, że autorowi udało się spleść bezszwowo ze sobą kilka zupełnie różnych wątków, które dodają książce kolorytu i wielowymiarowości. Jest warstwa przygodowa. Jest warstwa obyczajowa. Jest warstwa absurdalno-komiczna z centralną postacią nadętego, żałosnego Pana Ropucha, za którym nigdy nie przepadałam, a który dla wielu (chłopców? – zgaduję) jest w ogóle symbolem tej książki. Jest warstwa przyrodniczo-kontemplacyjna, najbliższa mojemu temperamentowi. I wreszcie jest tajemniczy 7-my rozdział, Dźwięki fujarki o świcie, wprowadzający elementy pogańskiego mistycyzmu.

220px-Frontispiece_to_The_Wind_in_the_Willows

il. Paul Bransom

Christoper-Robin, czyli Krzyś, syn A.A.Milne’a, wspominając lata dzieciństwa mówi, że dla całej jego rodziny “Wind in the Willows” była ulubioną książką dla dzieci; z tym, że jego mama, Daphne, uwielbiała zwłaszcza wątki przyrodniczo-obyczajowe, a najczęściej czytała mu przed snem rozdział o zaginięciu małego syna Wydry, Tłuścioszka, i o jego odnalezieniu na tajemniczej wyspie, gdzie Pan grał małym zwierzątkom na fujarce, czyli właśnie ów Chapter 7 – “The Piper at the Gates of Down” – i zawsze ocierała później łzy z uczu. Gdy tymczasem jego ojciec tak fascynował się przygodami szalonego Pana Ropucha, że w 1929r. nawet zaadaptował je na scenę , jako “Toad of Toad Hall” (Ropuch z Ropuszego Dworu), całkowicie pomijając bardziej kontemplacyjne wątki.

Wind_in_the_willows

1913, pierwsze wydanie

Pierwsze wydanie książki było bez ilustracji. Później wielu sławnych artystów robiło do niej rysunki (m.in.Paul Bransom, 1913). Mnie najbardziej podobają się te z 1933 r. wykonane przez E.H. Sheparda – tego samego, który autorstwa są klasyczne ilustracje do “Kubusia Puchatka”:

EHShepardWindIntheWillows

W latach 90-tych powstała seria “sequeli” do “Wierzb” napisana przez Williama Horwooda, bardzo ładnie u nas wydana, ale raczej niewarta czytania. Tak samo jak współczesne “ciągi-dalsze” Kubusia Puchatka.

Reklamy