GDZIE TO BŁOTO?

kroko

Opowiem wam dziś o krokodylu.

który wyruszył kiedyś znad Nilu,

żeby świat zwiedzić, a zwłaszcza po to,

by znaleźć jak najlepsze błoto.

 

Na statek wsiadł, płynął dni parę,

wysiadł i ruszył na Saharę…

Piasku tam było co niemiara

i stała smętnych wielbłądów para.

“Macie tu błoto?” – krokodyl pyta.

Wielbłąd rozkłada przednie kopyta:

“Błoto? A co to, na Beduina?

Mamy tu piasek, bo to pustynia!”

 

“Błoto to… błoto! Cudowna sprawa!

Mięciutkie, czarne… Żadna zabawa

Nie może obejść się bez błota!”

“Czuję, że bierze mnie ochota”

– tak wielbłąd rzecze – “A ty mój bracie?”

– pyta drugiego. “Ja na tej macie

poleżę sobie, pośpię, a potem

może się z wami zajmę tym błotem.”

 

Krokodyl czekać nie miał zamiaru,

pożegnał braci, wyjechał z kraju.

 

Błąkał się potem po całym świecie,

szukając błota. Aż raz w gazecie

przeczytał: WIELKA WYPRZEDAŻ BŁOTA,

a niżej PILNE! oraz SKUP ZŁOTA.

A że miał w banku prawdziwe złoto,

pomyślał sobie: “Kupię to błoto!”

 

I tak uczynił. Lecz bez radości,

bo nie najlepszej było jakości.

“Trochę za suche i kolor szary…

Na takie błoto jestem za stary!

Kamyki, grudki, wszędzie uwiera;

zepsuje mi się od niego cera!”

 

Więc znowu ruszył, by szukać błota.

W Panamie spotkał pewnego kota,

który poradził mu, że najlepiej

jak kupi błoto w “Błotnistym Sklepie”.

Lecz nie powiedział (ten kawał drania),

że sklep zamknięty do odwołania!

 

Australię zjechał krokodyl całą,

błota nie znalazł. Więc pracę stałą

podjął w Meksyku, a potem w Chile,

I nigdzie błota! Tylko daktyle,

kaktusy, słońce, straszna suchota,

pył i kamienie. I zero błota!

 

Na Antarktydzie w śniegu się tarzał,

w Tajlandii było słońce i plaża,

w Alpach kamienie, w Islandii lawa,

a w całej Anglii trawa i trawa.

W Japonii mieli żwirek dla kota,

Ale w ogóle nie było błota.

 

Wreszcie do Polski trafił gdzieś w maju,

wyszedł z hotelu i już był w raju!

Z nieba siąpiło, ulewy, burze,

a na ulicach wszędzie kałuże!

A trochę dalej, przy krzywym płocie

dzieci taplały się w czarnym błocie!

I popłynęły łzy krokodyle:

“Nad Wisłą miejsce me, nie nad Nilem.

Tutaj zostanę, by stare kości,

okładać błotem super jakości!”

 

I tak uczynił. Nad Biebrzą mieszka.

Ma córkę Jagnę i syna Leszka.

Co dzień po szkole i po robocie

Cała rodzina tarza się w błocie.

Reklamy