PÓŁKA Z NAJLEPSZYMI KSIĄŻKAMI DLA DZIECI: HOBBIT, CZYLI TAM I Z POWROTEM

HobbitDJ

 

 

Odkryłam tę książkę w bibliotece domu wczasowego w czasie wakacji nad morzem, miałam wtedy może 11 lat. Nic z tych wakacji więcej nie pamiętam – tylko olśnienie, jakim była ta opowieść. Zakochałam się z miejsca i na zawsze w hobbitach, elfach, krasnoludach, a nawet w okrutnym smoku Smaugu.

Przyznam ze wstydem, że chyba wolę “Hobbita” od “Władcy Pierścieni” – za jego większą lekkość, humor i pogodę.

Trudno się zresztą dziwić różnicom w nastroju obu publikacji – “Hobbita” J.R.R.Tolkien zaczął pisać w roku 1930 (pierwsze wydanie ukazało się we wrześniu 1937 r.). Swoją sławną trylogię natomiast – między rokiem 1937 a 1949, czyli w dużej mierze w czasie drugiej wojny światowej.

O “Władcy Pierścieni” nie będę tu pisać, bo według mnie nie jest książką dla dzieci. Tymczasem “Hobbit” może nie nadaje się dla maluchów, ale gdy dziecko potrafi już samo biegle czytać, śmiało może się brać za tę książkę. Zanim londyński dom wydawniczy Allen & Unwin zdecydował się na publikację, Stanley Unwin dał swemu 10-letniemu synowi “Hobbita” do przeczytania. Całe szczęście, że małemu Raynerowi się podobała!

OB-UR544_bilbo_DV_20120921182240

Pierwsze wydanie ilustrowane było przez samego Tolkiena, zamieszczam tu kilka jego ilustracji.

artofthehobbit1

Dużo mówi się i dyskutuje na temat wpływów staroangielskiej i germańskiej mitologii na prace literackie profesora Tolkiena. Ale o sukcesie jego książek (“Władca pierścieni” jest drugą najlepiej sprzedającą się książką świata wszechczasów, a Hobbit 7-mą) zadecydował w głównej mierze jego własny wynalazek, czyli Hobbici. Ich “zwyczajność”, umiłowanie dobrego jedzenia, fajkowego ziela i świętego spokoju, prozaiczność, zdrowy rozsądek i poczucie humoru – oto co otwiera serce czytelników. Wplątani w wielkie wydarzenia Wielkiego Świata, hobbici potrafią jednak wykazać się heroizmem, choć od przygód wolą wygodę i spokój ogniska domowego.

 

Bilbo jest typowym hobbitem – z wszystkimi jego wadami i zaletami. W wyprawę z krasnoludami zostaje wplątany przez Gandalfa, choć jako “włamywacz” nie bardzo początkowo przydaje się kompanii. Ale z biegiem czasu, a zwłaszcza od momentu zdobycia, nie do końca uczciwie, przyznajmy, magicznego pierścienia, jego mimowolny heroizm ogrywa coraz większą rolę w wypadkach. I to on, jego zdrowy rozsądek i brak rozbuchanej pazerności, na którą chorują krasnoludy i wiele innych postaci z opowieści, sprawiają, że historia kończy się happy endem.

Tolkien's illustration of Bilbo Baggins's home

 

Powrót do rodzinnego domu nie obywa się jednak bez przykrych niespodzianek, ale nowy, zaradny Bilbo-włamywacz, potrafi im zaradzić.

 

Reklamy