ZUPA Z CZEGOKOLWIEK

DSC00037

 

Zupę robimy samodzielnie. Dorosłym nie pozwalamy do niej zaglądać ani niczego dodawać, ani w niej mieszać. Dopiero gdy skończymy, mogą zjeść i pochwalić. I poprosić o dokładkę.

Zupę gotujemy na dworze – w parku, nad jeziorem, na plaży. Najlepiej latem – ale ciepła wiosna czy jesień też wchodzą w grę.

Przepis jest bardzo prosty – do plastikowego wiaderka nalewamy wodę. A potem dodajemy dowolne składniki, cokolwiek przyjdzie nam na myśl lub wpadnie w ręce: patyki, kwiatki, liście, małe muszelki i kolorowe kamyki, trawę, pestki, piasek.

Mieszamy dokładnie, znów coś dorzucamy – piórko ptaka albo ziarenka z kłosa pszenicy, jeśli akurat jesteśmy na wsi. i gotowe!

 

Na zdjęciu zupa różano-koniczynowa ugotowana przez Stefanka, kiedy odwiedził Wiedźmę Bździnduchę którejś niedzieli, i bawił się w jej ogrodzie z Amelką i Matyldą, Frodem i Bukim. Wszystkim bardzo smakowało!

 

Reklamy