WRONA BEZ OGONA

wrona

 

Pewna wrona (kruka żona)

Kracze bardzo rozzłoszczona:

“Urwis wstrętny cztery pióra

Wyrwał rano mi z ogona!”

 

“Kra!” – kruk na to – “Straszna strata,

Ogon ważny, gdy się lata.

Bez ogona żadna wrona

Nie poleci, choć skrzydlata.”

 

“Nie kracz, kruku!” –  na to ona –

“Nawet bez mego ogona

Jeśli zechcę, to polecę!”

I zamilkła, obrażona.

 

Na parapet się wdrapała,

“Kiedy byłam całkiem mała,

Latać mnie uczyła mama

Mówiąc, żebym stąd skakała.”

 

I skoczyła! Leci wrona,

Krzywo leci bez ogona,

Bo sterować, och, nie może,

Spadnie, złamie kark i skona!

 

Kruk zakrakał z przerażenia,

I choć kawał z niego lenia

Skoczył za nią, by małżonkę

Uratować od zderzenia.

 

Spadła wrona bez ogona

Prosto w kruka dwa ramiona.

“Jesteś moim bohaterem,

A ja byłam, cóż, szalona!”

 

Odtąd żyją bardzo zgodnie,

Ona mu prasuje spodnie,

On jej muszki świeże znosi –

Tak już trwa przez dwa tygodnie.

 

Zerka ciągle w lustro wrona;

“Widzę coś na kształt ogona,

Co wyrasta z tylnej strony,

Już nie będę uszkodzona!”

 

Rzeczywiście wkrótce potem

Znów się mogła cieszyć lotem.

Pewna wrona, kruka żona,

Z nowych piór głośnym furkotem!

 

 

Reklamy