MĘSKIE WAKACJE

lody

Niebo dyszy od upału. Ani jednej chmurki. I to już siedemnasty dzień z rzędu. A my siedzimy w mieście. Tata pracuje, mama pracuje, cały świat pracuje, a ja mam wakacje i nigdzie nie wyjechałem! Wszystko przez Złego Szefa taty. Musi być Bardzo Zły, skoro kazał tacie odwołać wakacje ze mną.

I to jakie! Mieliśmy razem, tylko we dwóch, pojechać pod namiot, na męskie wakacje nad jezioro Kacze! Nigdy nie byłem nad jeziorem Kaczym, nigdy nie mieszkałem pod namiotem, nigdy nie byłem na męskich wakacjach bez mamy i siostry, i nigdy nie przebaczę bardzo Złemu Szefowi taty, że mi to wszystko odebrał. Oczywiście obraziłem się na tatę, że nie tupnął nogą jak ja czasem, gdy coś mi się nie podoba, i nie powiedział Bardzo Złemu Szefowi, żeby się wypchał. To nieładnie, wiem, ale może by poskutkowało, chociaż gdy ja tak robię to raczej nie skutkuje.

Potem zrobiło mi się żal taty, bo nie dość, że nie pojechał ze mną na męskie wakacje pod namiot nad jezioro Kacze, to jeszcze musi chodzić do pracy w te upały i znosić moje obrażanie się.

Postanowiłem mu to jakoś wynagrodzić i zaprosiłem go na lody. Nie mam jeszcze swoich pieniędzy, ale to nie szkodzi – przecież liczy się, kto kogo zaprosił, a nie kto płaci, prawda? Zapraszam go w ten sposób codziennie. Tato zdejmuje garnitur, wkłada swoje ulubione klapki, idziemy do sklepu niedaleko domu, siadamy w cieniu na żółtym pojemniku na piach, i jemy nasze lody. To jest bardzo fajne, bo mamy widok na parking przed sklepem. Kręci się tam zawsze kilka osób albo jakiś pies, więc nigdy się nie nudzimy. Nie jest to wprawdzie to samo, co namiot z widokiem na jezioro Kacze, ale wiecie co?… Nad jezioro i tak pojedziemy, może nawet jeszcze w te wakacje, a te lody, gdybyśmy my ich nie zjedli, to co by się z nimi stało?… Na pewno w końcu rozpuściłyby się w tym okropnym upale!

To taki nasz męski żart, wyjaśniam na wypadek, gdybyście nie załapali.

 

Reklamy