BEZDOMNA LIDIA

Lydia slimak

 

Mały świstak Onufry obudził się nagle w nocy. Nigdy do tej pory mu się to nie zdarzało. Leżał przez chwilę wpatrując się w drżące cienie liści poruszające na suficie. “Nie wiedziałem, że księżyc świeci tak mocno.” – pomyślał. – “Chyba wstanę i popatrzę na niebo”. Ale łóżeczko było tak miękkie i kołderka tak przytulna, że nie ruszył się z miejsca. “Ciekaw jestem, co mnie obudziło?” – pomyślał zamykając powieki. I nagle usłyszał to znowu – było to cichutkie pochlipywanie. Od razu poczuł się zupełnie rozbudzony.

Dźwięki dobiegały zza okna. Onufry wstał i wyjrzał na zewnątrz.

Księżyc srebrzystą poświatą wyczarowywał teatr czarnych cieni i tak dobrze znany mu widok wyglądał zupełnie inaczej niż za dnia. Tajemniczo i bajkowo.

Noc była ciepła i bezwietrzna. Świstak wychylił się jak mógł najdalej, ale płaczu nie było już słychać. “Pewnie mi się zdawało” – pomyślał. Ale postanowił nie wracać do łóżeczka. Wdrapał się na parapet, a potem, przytrzymując się sznura, powieszonego specjalnie w tym celu przez jego starszego, wysportowanego brata, Mordkę, który zawsze wolał wchodzić i wychodzić z domu przez okno niż przez drzwi, zsunął się do ogrodu. “Ojej!” pisnął, bo wpadł w krzak dzikiej róży rosnący pod ścianą. Usiadł i zaczął wyciągać igły z futerka.

O wtedy znów to usłyszał – cichy płacz i pociąganie nosem. Rozejrzał się wokół uważnie, ale nic nie zobaczył. Postanowił kierować się słuchem. Cichutki płacz dobiegał gdzieś z dołu. Onufry pochylił się i zajrzał pod krzaczki poziomek.

Zobaczył tam ślimaka, z którego oczów, umieszczonych na końcu ślimaczych rogów, skapywały łzy.

– Czemu płaczesz? – zapytał.

Ślimak podskoczył i z przerażanie przestał płakać.

– Ja… ja nie płaczę! – wyszeptał.

– Przecież słyszałem. Mama mówi, że to nie wstyd, jak chłopak płacze.

– Ale ja nie jestem chłopak, jestem Lidia.

– Lidia?… Przepraszam, ale… – chciał powiedzieć, że według niego wszystkie ślimaki wyglądają tak samo; czy to chłopaki-ślimaki czy dziewczyny-ślimaki, ale pomyślał, że może ją tym urazi. Dodał więc szybko: – Bardzo ładne imię. A ja jestem Onufry, świstak. Mieszkam w tym domu, o! – dodał wskazując na swoje okno.

Słysząc to Lidia wybuchnęła płaczem, który jak na ślimaka był prawie głośny. Łzy tryskały na obie strony.

– Ojej, co ja takiego powiedziałem? – zawołał przerażony Onufry.

– Dom… Ty masz dom… A ja, beeee!…. nie mam wcale!

Po długich wyjaśnieniach udało się świstakowi wreszcie zrozumieć, co takiego się wydarzyło. Otóż Lidia już od jakiegoś czasu czuła, że jej muszla, którą zawsze nosiła na plecach, jest wielkim ciężarem i przeszkodą, by mogła prowadzić naprawdę aktywne, ciekawe życie. Zapragnęła wolności. Dlatego poprzedniego dnia rano zdjęła z pleców skorupę i udała się na poszukiwanie przygód. Spotkało ją parę, ale najczęściej nieprzyjemnych. Najpierw sąsiadka, starsza pani ślimak, z którą zawsze była w jak najlepszych stosunkach, nie odpowiedziała na jej przywitanie, tylko obrzuciła ją pełnym zgorszenia spojrzeniem i wykrzyknęła: “Ta dzisiejsza młodzież, żeby paradować po lesie nago!”

Potem omal nie została pożarta przez wronę, bo nie mogła schować się do swojej muszli, gdy kraczący potwór spadł na nią z nieba; w ostatniej chwili wcisnęła się w jakąś szparkę w pniu drzewa.

Potem doznała oparzenia słonecznego, kiedy wymyśliła sobie, że poleży na plecach nad brzegiem strumyka i poopala się, jak robią to ludzie na wakacjach. A skóra tak się jej wysuszyła, że musiała spędzić w błotnistej kałuży resztę popołudnia.

Po tym wszystkim postanowiła wrócić do swojej muszli. “Mam już dość przygód jak na jeden dzień. Wolność nie jest nawet w połowie tak przyjemna, jak to sobie wyobrażałam”.

Wróciła pod krzaczek poziomek… ale jej muszli tam nie było! Albo pomyliła sobie krzaczki, albo muszlę ktoś zabrał.

– I teraz jestem bezdomna, i okropnie… okropnie nieszczęśliwa! – zawołała Lidia i z jej oczu (umieszczonych na końcu ślimaczych czułków) znów trysnęły łzy.

– Nie płacz, Lidio – wysapał bardzo poruszony jej opowieścią Onufry – Twoja muszla na pewno się znajdzie! Chodź ze mną do domu, a jutro, gdy będzie jasno, pomogę ci jej poszukać!

– Na… naprawdę? – wyjąkała Lidia, trochę się uspokajając. – Mogę spać w twoim domu?

– Jasne powiedział Onufry, a potem podniósł Lidię ostrożnie i umieścił na parapecie.

Znalazł dla niej tekturowe pudełko, które wymościł trocinami i liśćmi, i włożył ją tam, mówiąc – Mam nadzieję, że będzie ci wygodnie, Dobranoc, Lidio!

– Dobranoc, Onufry! Dziękuję!

Gdy Onufry obudził się rano, zaraz podbiegł do tekturowego pudełka.

Pudełko było puste…

Zanim zdążył poczuć rozczarowanie, zauważył błyszczący ślad prowadzący przez jego krawędź na ścianę, a potem wyżej i wyżej do małej półeczki, na której trzymał swoje największe skarby. Leżał tam jego ukochany gwizdek przyczepiony do czerwonej wstążeczki. Obok stała mała łódeczka z kory, którą zeszłego lata zrobił mu Tata. Dalej różnokolorowe kamyki znalezione w trakcie wyprawy z jego najlepszym przyjacielem, bobrem Szuwarkiem, do Tajemniczej Jaskini. Dalej łuk i Pluszowy Świstak, z którym jeszcze niedawno spał, ale teraz uważał, że jest na to za duży, więc posadził go na wprost łóżeczka, żeby móc patrzeć na niego przed zaśnięciem.

Na końcu półki stała muszla – wielka, różowa muszla, którą dostał od pewnego Wędrownego Albatrosa. Ptak uszkodził skrzydło w czasie przelotu nad górami i zatrzymał się w ich domu na rekonwalescencję, opowiadając wieczorem przy kominku niesamowite historie o morzu, egzotycznych krajach, latających rybach i małych wysepkach zagubionych na oceanie. Wyjeżdżając podarował swemu najbardziej entuzjastycznemu słuchaczowi, czyli Onurfemu, przepiękną muszlę z Karaibów.

Wpatrując się w nią świstak zauważył, że z wnętrza wysuwa się najpierw jeden czułek, potem drugi, a w końcu ukazała się cała Lidia. Przeciągnęła się rozkosznie i powiedziała:

– Dzień dobry, Onufry! Piękny dzień, prawda?

– Mhm – przyznał Onufry. – Zaraz będzie śniadanie, a potem wyruszymy na poszukiwanie twojego domu.

– Wiesz… Właściwie to… Tak sobie pomyślałam… Ta muszla, w której spałam…Piękne, przestronne wnętrze, wszystkie możliwe wygody i  przede wszystkim znakomita lokalizacja… Ile byś chciał za wynajem?

I tak ślimak Lidia zamieszkała na półce ze skarbami świstaka Onufrego.

 

 

Advertisements