KAPU KAPU KAP!

deszcz

 

Tego roku listopad był wyjątkowo mokry. Padało, kapało, mżyło i siąpiło w zasadzie bez przerwy. W norkach i domach panowała wilgoć, a niebo było bez przerwy zasnute chmurami.

Tynka zastanawiała się, czy zobaczy jeszcze kiedyś słońce. Miała dopiero dwa lata i nie była pewna, czy lato jeszcze kiedykolwiek wróci. Wy oczywiście wiecie, że po zimie zawsze przychodzi wiosna, po wiośnie lato, po lecie jesień i zima. I tak w kółko, i w kółko. Ale dla niej wszystko było nowe – i wszystko możliwe.

Wcale by się na przykład nie zdziwiła, gdyby z nieba, zamiast deszczu, zaczął kapać sok malinowy, a drzewa po zgubieniu liści, zwinęły się w małe kłębki, pochowały do wykopanych w ziemi norek i zasnęły. Tak to jest, gdy jest się naprawdę małym i wszystko widzi się po raz pierwszy.

A zresztą, czy to, że zimą zamiast kropli deszczu z nieba lecą przepiękne śniegowe płatki (a każdy z nich jest zupełnie inny!), jest mniej cudowne?

Mówi się, że dzieci niczemu się nie dziwią. Nie jestem pewna, czy to prawda. Tynka na przykład dziwiła się wszystkiemu – absolutnie bez przerwy. To, że według niej wszystko było możliwe, nie znaczyło wcale, że nie było cudowne i zdumiewające.

Weźmy na przykład zwykły deszcz – dlaczego zawsze leci z góry do dołu (no, czasem trochę na skos), a nigdy z dołu do góry? Albo czemu czasem jest taki delikatny jak mgiełka i nazywa się go mżawką, a czasem z nieba zwisają grube sznury wody – i wtedy wszyscy wołają “Ale leje!”. Czy to na pewno jest ten sam deszcz?… Czemu krople, gdy już spadną, to czasem wsiąkają w ziemię, a czasem nie i robią się z nich kałuże? Czy to po to, żeby dzieci mogły się w nich taplać w swoich kolorowych kaloszach?… A kiedy krople deszczu spadają na wodę, to robią takie małe kółeczka – czemu nie kwadraty albo trójkąty?…

Jak widzicie, Tynka wcale nie nudziła się, gdy padał deszcz. To kolejne nieporozumienie – że w czasie deszczu dzieci się nudzą. No, może te starsze, które już zaczynają być troszkę jak dorośli – to znaczy przestają się wszystkiemu dziwić i myślą, że już wszystko wiedzą. Dlatego nie spodziewają się niczego niezwykłego – i to jest okropnie smutne. I nudne.

O, nie, Tynka zupełnie się nie nudziła! Codziennie rano budziła się zaciekawiona, co też zobaczy za oknem. Czy mżawkę, czy ulewę – a może coś zupełnie Innego?… I nigdy nie była rozczarowana, nawet gdy mżyło siódmy dzień z kolei.

A kiedy w końcu przestało padać, Tynka zawołała; “O, nie pada!”. I szybciutko wybiegła z domu, żeby się dobrze i porządnie temu nadziwić.

 

 

Reklamy