CEBULKA NA ŚWIĘTA?…

książka

 

Nie barszcz z uszami, nie groch z kapustą, nie kutia i kompot ze śliwek? A cebulka?…

Jak najbardziej! Bo to nie kolejny przepis kulinarny Wiedźmy Bździnduchy, a przeczytana przez nią książka, którą z przyjemnością stawia na półkę z napisem „Polecanki”.

“Cebulka nie jest rzez jasna prawdziwą cebulką. Jest chłopcem. I to wcale nie takim małym, jesienią zaczął chodzić do szkoły. jednak kiedyś był mały, nowiutki i okrągły. Właśnie wtedy mama zaczęła go nazywać Cebulką” – tak zaczyna się pierwszy z dwudziestu pięciu rozdziałów książki szwedzkiej pisarki, Fridy Nilsson, pt. “Prezent dla Cebulki”.

książka

 

Ilość rozdziałów ma znaczenie – jest to książka “adwentowa”, czyli taka, którą powinno się czytać po kawałku, od pierwszego grudnia aż do Świąt, dzień po dniu śledząc losy tytułowego Cebulki, jego Mamy i Nieobecnego Taty.

Tata jest nieobecny tylko fizycznie, ciągle jednak zaprząta myśli Cebulki. To wielkie marzenie małego chłopca wychowywanego przez samotną matkę – mieć swojego własnego Tatę, jak inne dzieci z jego szkoły. Tak naprawdę to Cebulka marzy o dwóch prezentach na Święta: rowerze i spotkaniu z Tatą. Mama jednak twierdzi, że żadnego z nich nie może spełnić: kartkę z telefonem “tego mężczyzny” wyrzuciła zaraz po spędzeniu z nim nocy po koncercie w Sztokholmie, a na rower jej nie stać.

Nic więc dziwnego, że Cebulka jest sfrustrowany i nieszczęśliwy. To nie najlepszy nastrój przedświąteczny, prawda? Na dodatek dzieci w szkole dokuczają mu lub współczują mu – i Cebulka nie wie, która z tych rzeczy jest gorsza.

książka

 

W najbardziej dramatycznej scenie wyrusza Cebulka w śnieżycę na ukradzionym trzykołowym, zdezelowanym rowerku w stronę Sztokholmu, by odnaleźć swojego Tatę.

Cebulką jest cebulką może i dlatego, że jego los wzrusza do łez. Najfajniejsza scena to chyba ta, w której buńczuczny kogut Hekto pozwala się wziąć Cebulce na ręce.

książka

 

W ogóle kury – i ich właściciel, “dziwak” Karl – odgrywają w tej książce i losach Cebulki bardzo ważną rolę. Jaką? Nie będę zdradzać. Powiem tylko, że kury potrafią chodzić do tyłu! No, czy to nie zdumiewające?

“Prezent dla Cebulki” jest świąteczny w niebanalny sposób; grudzień, przygotowania przedświąteczne, występy dzieci w kościele, bezśnieżna, a w końcu śnieżna pogoda, mróz ścinający kałuże i oczekiwanie na prezent – zbliżają nas krok po kroku do Wigilii, w czasie której Cebulka zupełnie niespodziewanie, dostanie wszystko na co czekał, choć może nie do końca tak, jak sobie to wyobrażał.

Mądra książka. Ciepła, a nie sentymentalna. Bezpretensjonalna i prawdziwa, a jednocześnie odrobinkę, odrobineczkę bajkowa. W taką magię Świąt przyjemnie jest uwierzyć.

Książkę „Prezent dla Cebulki” Fridy Nilsson, z uroczymi ilustracjami Marii Nilsson Thore, wydały Zakamarki.

 

 

Reklamy