ZIMA KTÓREJ NI* MA

sanki-01

 

Co z tą zimą?

Gdzie ta zima?

Czemu mróz jeszcze nie trzyma

I nie szczypie dzieci w uszy?

Ani z nieba śnieg nie prószy

I nie sypie, i nie pada…?

Zimie zimną być wypada!

Sople zwisać mają z dachu,

Śnieżki z śniegu być, nie z piachu,

Na bałwana, tak w ogóle,

Są potrzebne białe kule!

 

Jest do kitu taka zima,

Jesień się za długo trzyma,

Uczepiła się i basta!

Nikt jej nie wykurzył z miasta,

Choć już ptaki oraz liście

Odleciały, oczywiście.

A ta siedzi, szaro-bura –

Jesień smętna i ponura.

Siedzi, widać po jej minie,

Żeby zrobić na złość zimie!

 

Co z tą zimą?!

Gdzie ta zima?!

Czy to plam na słońcu wina,

Że się z dala od nas trzyma?

Sanki tupią już płozami,

Bo by chciały zjeżdżać z nami.

Łyżwy leżąc gdzieś w komodzie,

Marzą o srebrzystym lodzie,

A tu wszędzie tylko woda!

Ostrza sobie strzępić szkoda!

 

Co z tą zimą?

Gdzie ta zima?

Ani igloo, ni pingwina!

Żaden dzieciak nie wytrzyma

Tego dłużej! Proszę zimy,

My na zimę się cieszymy!

My wzdychamy i czekamy,

I tupiemy, chuchamy!

Hu hu ha ha

Ha ha hu hu

Sypnij zimo trochę puchu!

Bo do kitu taka zima,

Której w zimie ciągle ni* ma!

 

*Oczywiście, co potwierdzą na pewno wszystkie mamusie i tatusie** też, powinno być “nie ma”, a nie “ni ma”.  “Ni ma”, to mówią tylko ci, którzy nie potrafią dobrze po polsku mówić, no i kiepscy poeci, którym “ni ma” potrzebne jest do rymu. 🙂

** Mówi się “tatusiowie”, nie “tatusie”, co potwierdzą na pewno wszystkie mamusie (nie “mamusiowie”).

 

 

Reklamy