POLECANKI: ANIOŁY, CIASTKA I WYPADAJĄCE ZĘBY

 

książka

 

Temat wypadających zębów jest mi bardzo bliski ostatnio, ponieważ:

  1. Jako stara Wiedźma muszę uważać na resztki tego, co kiedyś było moim uzębieniem; najgorsze jest to, że kiedy tracę ząb, to żadna Zębuszka nie wkłada mi pod poduszkę złotej monety. Uważam, że to niesprawiedliwe!
  2. Zaprzyjaźniona ze mną dziewczynka, Amelka, która ostatnio spędziła ponad dwa tygodnie w mojej Chacie Nad Bardzo Głęboką Szczeliną (ze swoją młodszą siostrą, Matyldą), straciła w tym czasie 2 mleczaki! Było z tym mnóstwo zamieszania, bo najpierw jeden mleczak gdzieś się zawieruszył, a potem jak się znalazł, to drugi przepadł… Ale na szczęście Zębuszka musiała go znaleźć, bo pieniążek pojawił się pod poduszką Amelki.

Temat ciastek jest mi również bardzo bliski, nie będę ukrywać. Lubię wszystkie ciastka, ale najchętniej te miękkie (ze względu na, wiecie co, a jak nie, to przeczytajcie punkt nr 1). Wiem jednak, że co za dużo, to niezdrowo, dlatego w mojej Chacie Nad Bardzo Głęboką Szczeliną nie ma ciastek – zupełnie jak w domu Bezy (o Bezie za chwilę będzie więcej). Niestety w przeciwieństwie do niej nie mogę wydać swoich oszczędności, które trzymam w starej skarpecie pod łóżkiem (piszę to na wypadek, gdyby wam kiedyś zabrakło pieniędzy, a przechodzilibyście akurat koło mojej Chaty), no więc nie mogę ich wydać w najbliższym sklepiku, bo najbliższy sklepik jest w Miasteczku, a do Miasteczka jest kawał drogi. Zwłaszcza teraz, zimą, ciężko się tam dostać. Góry pokryte śniegiem, a miotła na takim mrozie ciągle nie chce odpalić.

I trzeci temat, a właściwie pierwszy (ale piszę o nich w kolejności moich zainteresowań)… Aniołami nie interesują się jakoś szczególnie. Może dlatego, że raczej nie widuje się ich w naszej górskiej okolicy?… Mamy tu owce, kozice, świstaki, parę orłów, rodzinę niedźwiedzi i jednego smoka, i to by było na tyle.

Jednak kiedy przeczytałam książkę “Anioły, ciastka i wypadające zęby” dowiedziałam się, że Anioły w niej występujące, to właściwie nie Anioły, a coś wręcz przeciwnego! To grupa osiedlowych łobuziaków, która próbuje straszyć mniejsze dzieci solniczką! Już ja bym im przysoliła, gdybym ich spotkała! Mam specjalną wiedźmowatą sól, która, gdy się nią posoli jakiegoś łobuziaka, sprawia, że swędzi go strasznie lewa pięta i takie miejsce na plecach, gdzie nie sposób się podrapać – przez cały tydzień!  Łobuziak, mówię wam, po takim przysoleniu zmienia się w prawdziwego aniołka!

Książka bardzo się nam spodobała – piszę nam, bo czytałyśmy ją we trzy: ja, Amelka i Matylda. Ja mam 111 lat, Amelka 7, a Matylda 4. Ile razem mamy lat?… Piszcie, jeśli wiecie, bo trochę się w tym pogubiłyśmy. Ale znowu zboczyłam z tematu!

Wracając do książki: Beza mieszka z Tatą, który jest bardzo mądry, bo jest kierownikiem sali. A Mamę, która jest właścicielką restauracji i która strasznie dużo pracuje, odwiedza zawsze wtedy gdy do niej zatęskni. Ale generalnie Beza (która ma na imię Juvetsi) najbardziej zawsze tęskni za ciastkami.

Beza ma też przyjaciela – chłopca o imieniu Zlatko. Oboje mieszkają na osiedlu, które nazywa się Raj i poznają tam mnóstwo różnych ciekawych ludzi.

książka

 

 

Niestety grasują tam też wyżej wspomniane Anioły, ale okazuje się, że Tata Bezy ma rację, kiedy mówi, że nie ma się co ich bać, bo tylko straszą.

Beza i Zlatko trochę jednak się ich boją i też może mają mają rację, bo nigdy nie wiadomo, kiedy jakiś łobuziak przestanie tylko straszyć, a zacznie naprawdę robić te okropne rzeczy, którymi dotąd tylko straszył.

W każdym razie Beza i Zlatko docierają bezpiecznie do sklepu Alego i wymieniają swoje korony (to takie szwedzkie złotówki, bo Beza mieszka w Szwecji), a także 2 zęby (1 Zlatka, 1 Bezy), na ciastka i picie.I wszyscy są bardzo zadowoleni, tylko nie staruszka, która chce wymienić sztuczną szczękę, a Ali jej mówi, że za sztuczne zęby Zębuszka nie płaci. Już wypowiedziałam się w tej sprawie, ale powtórzę – uważam, że to niesprawiedliwe!

Dzieci, które już nauczyły się czytać, i stare Wiedźmy, które niedowidzą, mogą łatwo przeczytać książkę “Anioły, ciastka i wypadające zęby”, bo litery są w niej duże i w ogóle tekstu nie jest za wiele. Jest tam też mnóstwo fajnych obrazków.

Za jakiś czas przeczytamy ją znowu, bo naprawdę nam się podobała i chętnie dowiemy się, czy w międzyczasie nie wydarzyło się Bezie i Zlatkowi coś nowego (w niektórych książkach ciągle pojawiają się nowe historie, zauważyliście?). A może kupimy następny tom przygód w Raju?

bzdzinpodpistransparent

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

“Anioły, ciastka i wypadające zęby”

Moni Nilsson, Elin Lindell

Wydawnictwo Zakamarki

książka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements