PÓŁKA Z NAJLEPSZYMI KSIĄŻKAMI DLA DZIECI: “ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA”

cb81bc4824bb6f90bd87176e75a67f10_f55

Gdyby kolejność stawiania przeze mnie książek na tej półce miała świadczyć o stopniu “ulubienia”, to “Ania” na pewno znalazłaby się na niej wcześniej. Ale odczekała swoje, ponieważ jest książką dla starszych dzieci, tych, które już z łatwością czytają same; moim zdaniem idealny wiek do zapoznania się z Anią to jakieś 9 – 12 lat. Ma to jeszcze ten dodatkowy plus, że dorastaniu mogą towarzyszyć kolejne tomy z serii. L.M.Montgomery: Ania z Anvolea, Ania na Uniwersytecie, Ania z Szumiących Topoli. Resztę – o życiu Ani-mężatki i jej dzieciach, czyta się już niejako “z rozpędu”. Są to: Wymarzony dom Ani, Ania ze Złotego Brzegu, Dolina Tęczy, Rilla ze Złotego Brzegu. Żaden z dalszych tomów nie dorównuje pierwszemu, podobnie jak żadna z pozostałych 12 powieści autorki. Wszystkie czyta się jednak z przyjemnością; mają podobny urok, jak książki Jane Austen – możemy dzięki nim zanurzyć się w świat, który już nie istnieje, a który z taką drobiazgowością zostaje wyczarowany dzięki słowom. Świat lepszy od naszego, bezpieczny, a przy tym jego “mały realizm” daje złudzenie prawdziwości. Bo ucieczki do krainy fantazji z prawdziwego zdarzenia, z elfami, księżniczkami i czarami, te które tak lubiła Ania Shirley, są z definicji mniej “rzeczywiste” i przez to mniej kojące.

Czytelnicy pamiętników L.M.Montgomery wiedzą zresztą, że nawet jej rzeczywistość była bardzo odległa od świata, jaki opisywała w swoich książkach – mimo iż ogromna ilość wątków, postaci, a zwłaszcza miejsc, zaczerpnięta była przez nią “z natury”. W jej książkach nie ma “ciemnej strony”, która była obecna w jej życiu; nawet śmierć pierwszego dziecka Ani i Gilberta, Joy, a nawet I wojna światowa i śmierć ukochanego syna Blythów, Waltera, w jakiś dziwny sposób nie zakłócają optymistycznej wymowy kolejnych książek.

“Ania z Zielonego Wzgórza” jest absolutnym majstersztykiem. Wydana, gdy autorka miała lat 34, przyniosła jej natychmiastową sławę, choć finansowo uniezależniła się od wydawcy-krwiopijcy dopiero w roku 1929, po wygraniu z nim ciągnącej się latami sprawy sądowej i gdy już wszystkie najważniejsze 6 książek z serii zostało napisane (dodatkowe dwie: Ania z Szumiących Topoli i Ania ze Złotego Brzegu powstały po 15-letniej przerwie, w 1936 i 39 roku).

Jaki jest przepis na tak poruszającą serca i wyobraźnię milionów czytelników książkę? Łączenie starych, wypróbowanych wątków  z własnym oryginalnym wkładem – we właściwych proporcjach. Brzmi to prosto, ale skoro nawet samej Montgomery sukcesu już nigdy nie udało się powtórzyć, ta receptura musi być zbyt ogólna.

W “Ani z Zielonego Wzgórza” autorka nadaje zupełnie nowy blask wątkowi Brzydkiego Kaczątka. Mała Ania Shirley, gdy ją poznajemy, jest chuda, piegowata i ruda – dość daleko jej do ówczesnego ideału piękna; pulchnego “dziewczęcia” o złotych lokach. Ale najlepszym wynalazkiem Montgomery jest chyba obdarzenie Ani rozbuchaną wyobraźnią, która jest dla dziewczynki ogromnym pocieszeniem we wszystkich nieszczęściach, jakie ją w życiu spotykają, choć równocześnie jest źródłem większości jej życiowych kłopotów i nieporozumień z “prozaicznym”, nie rozumiejącym jej otoczeniem. Autorka opowiada perypetie życiowe małej sieroty, przysłanej do domu Cutberthów “przez pomyłkę” z dużym wyczuciem komizmu sytuacji, ale i ciepłem. Humor to rzeczywiście to, co ratuje wszystkie zalatujące z lekka sentymentalizmem książki serii o Ani. Humor i zmysł obserwacji – ta galeria typów, jakie przewijają się przez wszystkie tomy – doprawdy kapitalne! – jak by powiedział ktoś żyjący bliżej czasów Ani i samej Lucy Maud.

Czar tych książek jest trudny do opisania; oczywiście na pewno o wiele bardziej działa on na dziewczynki-kobiety niż chłopców-mężczyzn. Choć na przykład Mark Twain (twórca wspaniałych bohaterów chłopięcych, chociażby niezapomnianego Tomka Sawyera) powiedział, że Ania to “the dearest and most moving and delightful child since the immortal Alice”.

Czy jesteś dziewczynką, czy chłopcem, twoje dzieciństwo będzie znacznie mniej ciekawe, jeśli nigdy nie poznasz Ani z Zielonego Wzgórza! I to nie w filmie czy teatrze, ale na kartach książki.

DSC02598

Advertisements