FERALNY TYDZIEŃ

tydzien

 

 

W poniedziałek pewien Michałek

Zjadł ogórka i siedem chałek.

Potem bolał go brzuszek,

Więc zjadł jeszcze pięć gruszek

I miał potem kłopoty niemałe!

 

A we wtorek niegrzeczny potworek

Połknął muchę i pięć aktorek,

Złamał przy tym dwa zęby;

“Ot, popełnia się błędy!”

– rzekł i wcisnął się w tyci otworek.

 

Przyszła środa, “Już środa? Szkoda!”

Westchnął Brodacz, bo jego broda

W środę była golona

(tak kazała mu żona) –

A bez brody gdzie jego uroda?!

 

Pisarz w czwartek zapisał sześć kartek,

A na imię ten pisarz miał Bartek.

Lecz zapomniał nazwisko,

Więc wyrzucił to wszystko,

“Bez nazwiska to nic niewarte!”

 

Zajrzał w kątek Odkurzacz raz w piątek,

Kurzu łyknął na dobry początek.

Potem wlazł do szuflady,

Wyszedł z niej bardzo blady,

Kiedy z kredą zrobił porządek.

 

“Już sobota. Skończona robota!”

– powiedziała Kałuża do Błota.

“Nie musimy już brudzić

Wszystkich tych głupich ludzi.

Chyba, no, że nam przyjdzie ochota.”

 

A w niedzielę pewne małe Cielę

Poszło samo na karuzelę.

Tak się długo kręciło,

Że do reszty straciło

Rozum, co go nie miało zbyt wiele.

 

Reklamy