PRAWIE PRAWDZIWA BAJKA O ZUPEŁNIE PRAWDZIWEJ KSIĘŻNICZCE

ksiezniczka

Dawno, dawno temu, kiedy Ziemia nie była jeszcze okrągła, a ptaki potrafiły pływać, żyła sobie pewna zupełnie prawdziwa księżniczka, która miała na imię Esmeralda. Mieszkała oczywiście w pałacu, na samym szczycie wieży, bo tak powinny mieszkać wszystkie księżniczki czekające na swojego księcia. Było to bardzo niewygodne – na wieżę prowadziło tysiąc siedemnaście kamiennych schodów i rzadko komu chciało się wchodzić tak wysoko. Esmeralda prawie nigdy nie schodziła na dół do pięknego pałacowego ogrodu – bo potem musiała się z powrotem wdrapywać na swoją wieżę. Kiedyś zmierzyła, że samo zejście i wejście zajmuje jej ponad trzy godziny! Spędzała więc całe dnie w samotności i bardzo się nudziła.

Jeśli z powodu podniebnego życia Księżniczki Esmeraldy interesują was takie przyziemne pytania jak to, co jadła, gdzie robiła pranie i jak działał system kanalizacji w wieży, to powiem wam krótko, że wszystko było doskonale zorganizowane. Jedzenie, przygotowane przez znakomitego Królewskiego Kucharza, dostarczano księżniczce w koszu wciąganym na wieżę po sznurze – regularnie 5 razy dziennie. Tą samą drogą wracały na dół brudne naczynia, bielizna do prania i przeczytane gazety (księżniczka umiała już czytać i prenumerowała specjalnie dla niej wydawana gazetę pt. “Życie Codzienne Księżniczki”). Jeśli miała ochotę na coś specjalnego, pisała krótkie liściki do Królewskiego Ochmistrza i rzucała je w dół przez okno. Pod wieżą stał przez cały dzień i noc Królewski Goniec, chłopak z jasną czupryną i zadartym nosem, niewiele starszy od Księżniczki, którego jedynym zadaniem było łapanie frunących z wiatrem liścików księżniczki i dostarczanie ich do rąk adresatów. Czasem, przy silniejszym wietrze, musiał się biedak nieźle natrudzić – liściki potrafiły frunąć bardzo daleko i lądować w różnych  trudno dostępnych miejscach, jak pokrzywy, fryzura Najniedostępniejszej Damy Dworu czy Samotna Skała na środku Lodowatego Jeziora – gdzie wylądował kiedyś liścik, w którym księżniczka napisała “Która jest godzina?”. Goniec dotarł do niego dopiero po tygodniu podróży, zmagań z falami na jeziorze i niebezpiecznej wspinaczce po oślizgłych ścianach Samotnej Skały.

Jak widzicie życie Gońca Królewskiego było bardzo ciekawe w przeciwieństwie do życia Księżniczki Esmeraldy.

Dlatego pewnego majowego poranka postanowiła zejść ze swojej wieży i zostać Zupełnie Zwyczajną Dziewczynką. Napisała liścik do Ochmistrza: “Schodzę!”, wyrzuciła go przez okno i zbiegła po schodach (zbieganie zajmowało jej około osiemnastu minut). Ponieważ tego dnia nie było wiatru, liścik dotarł natychmiast do Ochmistrza, który zdążył w międzyczasie zorganizować Świtę Królewską, która miała powitać Księżniczkę u stóp wieży i eskortować ją w czasie spaceru po królewskich ogrodach. Esmeralda jednak, ku zdumieniu i oburzeniu Ochmistrza, oznajmiła, że Świty nie potrzebuje, bo właśnie aptykowała (chciała powiedzieć “abdykowała”, co oznacza rezygnację z książęcego tytułu, ale niektóre trudniejsze słowa myliły się jej jeszcze). Następnie wręczyła oszołomionemu Ochmistrzowi swoją tiarę (to taka jakby korona) oraz klucze do wieży i pobiegła w poskokach w stronę ogrodu.

Zamieszkała w chatce ogrodnika i prowadziła zupełnie inne życie – takie jak inne małe dziewczynki, z czego była bardzo zadowolona. Najbardziej podobało jej się to, że mogła biegać po trawie, bawić się z innymi dziećmi i czytać ciekawsze rzeczy niż “Codzienne Życie Księżniczki”. Nadal jednak został jej zwyczaj pisania liścików i rzucania ich przez okno. Ale powiem wam w sekrecie, że robiła to tylko po to, by jak najczęściej widywać Królewskiego Gońca, którego bardzo polubiła.

W wieży zamieszkała podobno Inna Księżniczka, ale chyba nie była całkiem prawdziwa, bo o prawdziwe księżniczki nawet w tamtych dawnych czasach było trudno. Esmeraldzie było jej trochę żal, ale nie bardzo, bo podobno nowa Księżniczka zadzierała nosa, na wszystkich patrzyła z góry (choć jak niby miała patrzeć mieszkając tak wysoko?) i zażądała, żeby na wieży zamontować telefon, chociaż w tamtych czasach telefony nie były jeszcze wynalezione!

Najważniejsze jednak dla Esmeraldy było to, że nowa Księżniczka mając telefon nie potrzebowała już Gońca pod swoim oknem i że Goniec mógł spędzać tyle ile chciał czasu, pod jej, Esmeraldy oknem i czytać liściki adresowane teraz wyłącznie do niego. A ponieważ okno było na parterze mogli się nawet przy tym trzymać za ręce.

Czy trzeba czegoś więcej do szczęścia?

ksiezniczka2

 

Reklamy