ALE NUMER!

cyrk

 

Panie i panowie, panowie i panie!

Zaraz na arenie słoń na głowie stanie!

A na nim dwa konie – widok to przemiły,

Jest też siłacz, Zenek, co dużo ma siły,

Wyżej cztery foki i klaun z rudą brodą,

Pudel, lew, papuga – brakuje tam kogo?

A na samym czubku, panie i panowie,

Mała myszka, Miecia, z piórami na głowie.

 

Wtem… Miecia kichnęła, i czy uwierzycie,

Że już ledwo, ledwo się trzyma na szczycie?!

Cała piramida chwieje się i kiwa,

Lew ryczy, bo w ślepia wciąż mu włazi grzywa,

Słoń trąbą próbuje złapać się pawiana,

A pawian ucieka – kawał z niego drania!

Konie stają dęba, klaun głupio się śmieje,

Och panie, panowie, co też tam się dzieje!

Pudel zamknął oczy i żałośnie wyje,

A foki ku górze wyciągają szyje,

Gdzie na swym trapezie wisi akrobata.

Papuga, tej dobrze, nie spadnie, bo lata.

 

Już nic nie pomoże, zaraz wszystko runie!

Każdy się ratować musi, tak jak umie.

A najgorzej z Miecią, co na czubku stoi,

Trzęsą jej się łapki, tak strasznie się boi.

Upadek z wysoka, to okropna sprawa!

Nagle – co to, cisza?…

Czy to sen, czy jawa?

Piramida stoi jak wieża ze stali,

A wszyscy się śmieją…

Tylko udawali!

Hurra, brawo, brawo! Zrzucać czapki z głowy,

To dziś najwspanialszy był numer cyrkowy!

 

 

Advertisements