ŚWISTAK BUCZKIEM ZWANY

onuf boi sie

 

 

Był raz świstak, Buczkiem zwany

Przez przyjaciół i rodzinę,

Bo nie umiał jeszcze świstać,

Choćby ćwiczył przez godzinę.

 

Wciąż próbował gwizdnąć zgrabnie;

Wszystko na nic, zamiast tego

Buczał, beczał, popiskiwał –

Nie pytajcie mnie dlaczego.

 

Mama Świstak wciąż mówiła:

“Nie martw się, kochany smyku,

Świstać jeszcze się nauczysz,

Będziesz nutek znał bez liku.”

 

Tata głową tylko kiwał;

Świstak świstać umieć musi,

Bez świstania to nie świstak,

Świst konieczny w leśnej głuszy.

 

Kiedy na wędrówek szlaku,

Gdzieś na górskiej, hej, na hali

Coś się stanie – wszyscy gwiżdżą,

A najgłośniej ci, co mali.

 

Gwizd wołaniem jest na pomoc

Albo głośnym ostrzeżeniem,

Informacją lub wezwaniem,

Że już pora na jedzenie.

 

Buczek tylko spuszcza głowę,

Ciągle ćwiczy, nut się uczy,

Ale wciąż mu nie wychodzi –

On nie śwista, ale buczy!

 

Mordkę w ciup składa jak trzeba,

I policzki szuuu! nadyma,

Dmucha potem z całej siły…

Słychać “pssst!”, a gwizdu nie ma.

 

Gdy rodzina maszeruje,

Każdy świstak gwiżdże ładnie,

A na końcu idzie Buczek,

Buczy, beczy… jak popadnie.

 

Z tego smutku i rozpaczy

Buczek nie je, w kącie siedzi,

Nie chce chodzić do przedszkola,

Nie widują go sąsiedzi.

 

Martwi bardzo się rodzina:

Mama, tata, pięciu braci

I siostrzyczka, mała Ziutka,

Że apetyt całkiem straci.

 

Coś tam szepczą, coś planują,

Coś rodzina cała knuje,

Buczek siedzi osowiały,

Nic go nie interesuje.

 

Nadszedł maj, a właśnie w maju

Są Buczkowe urodziny,

Wszyscy mocno go ściskają,

Śmieszne przy tym strojąc miny.

 

Ziutka  wręcza bratu prezent,

Paczka raczej jest malutka,

Z czego tu się niby cieszyć?

Prezent jak dla krasnoludka!

 

Buczek wstążkę rozwiązuje

I zagląda do pudełka…

Paczka, owszem, całkiem mała,

Ale niespodzianka wielka!

 

W środku leży, błyszcząc w słońcu…

(Nigdy chyba nie zgadniecie!)

Na poduszce z mchu… świstawka!

Najpiękniejsza w całym świecie!

 

Buczek patrzy zachwycony

I szeroko się uśmiecha,

Bierze w łapki, podskakuje –

To dopiero jest uciecha!

 

Mordkę z ciup robi i zaraz

Gwizdek nowy tam przykłada,

Bierze wdech i mocno dmucha…

Dźwięków toczy się kaskada!

 

Od tej pory świstak Buczek

Buczkiem chyba już nie będzie,

Jego gwizd, czysty i dźwięczny,

Słychać jest dosłownie wszędzie!

 

 

 

 

Reklamy