DOBRANOC, JAŚKU!

Screen Shot 2015-07-20 at 18.46.25

Pewnego razu była sobie Dziewczynka. Zupełnie zwyczajna. Miała dwie ręce, dwie nogi, dwa warkoczyki; dość cienkie, to fakt, ale jednak. Miała jedną głowę, jeden tułów i jeden zadarty nosek z siedmioma piegami na nim. Widzicie więc, że nie było w niej niczego naprawdę niezwykłego.

Dziewczynka mieszkała ze swoją Mamą i Tatusiem w mieszkaniu w starej kamienicy na czwartym piętrze. Zaraz nad mieszkaniem był strych, wyżej dach z kominami, a nad nimi niebo. Dziewczynka lubiła patrzeć przez okno na przepływające niebem obłoki. Czasami wieczorem, przed zaśnięciem wpatrywała się w sufit i wyobrażała sobie, że chmurki są w jej pokoju; każda w innym kolorze, niektóre w kropeczki, inne w paseczki, jedne mniejsze, inne większe – chmurki jak dobrze wypchane puchem poduszki.

Jeszcze Wam nie powiedziałam, że Dziewczynka, choć całkiem zwyczajna, miała nie całkiem zwyczajnych lokatorów w swojej sypialni – była to rodzina Poduszkiewiczów: Pan i Pani Poduszka, ich niesforny synek, mały Jasiek, i dalej z nimi spokrewniona Pani Kołdra. Mieszkali w jej łóżku i na ogół nie było z nimi kłopotów. Pani Kołdra była wprawdzie gruba i czasem się rozpychała, tak że wszyscy spadali na podłogę, poza tym uważała, że jest najmądrzejsza na świecie, ale w sumie poczciwa z niej była osoba. Pan Poduszka był cichutki i nieśmiały, płaski jak placuszek, bo zwykle przygnieciony przez swoją małżonkę, Panią Poduszkę – osóbkę wesołą i bezproblemową.

Całkiem jednak inaczej rzecz się miała z ich synkiem, małym Jaśkiem – straszny był z niego urwis! Nic tylko figle miał w głowie. Uwielbiał chować się w różne miejsca i Dziewczynka spędzała mnóstwo czasu na szukaniu go. Czasem znajdowała go pod łóżkiem, czasem w którejś w szufladzie, czasem za firanką lub pod dywanem, a czasem w ogóle nie mogła go znaleźć!

Najgorzej było wieczorami, gdy trzeba było iść spać. Mały, niesforny Jasiek, najpierw się chował, a potem wołał, że chce pić albo jeść, a to siusiu, a to prosił o kołysankę, o pobujanie w wózeczku, o czytanie bajek, włączanie lub wyłączanie lampki… Słowem robił wszystko, byle tylko nie zasnąć!

Dziewczynka każdego wieczora kołysała go i usypiała bardzo, bardzo długo, i miała już tego szczerze dosyć. Pewnego wieczora postanowiła nie zwracać na Jaśka uwagi. Ułożyła do snu wszystkie misie, utuliła Królisia, powiedziała dobranoc swoim kapciom, Prawemu i Lewemu, państwu Poduszkiewiczom i Pani Kołdrze życzyła dobrej nocy i zgasiła światło.

Po chwili rozległ się gdzieś pod sufitem, z okolicy karnisza nad oknem, chichot małego Jaśka. Dziewczynka postanowiła nie zwracać na to uwagi, choć martwiła się, że wdrapał się tak wysoko i może spaść. “Ale nawet jeśli spadnie, to niczego sobie nie złamie – jest przecież mięciutki jak… jak poduszka!” – pomyślała i zamknęła oczy. Śmiech Jaśka rozległ się znowu.

– Hm – powiedziała Pani Kołdra – Nie chcę wtrącać się w nie swoje sprawy, ale czy ten brzdąc nie powinien już spać? W czasach mojej młodości dzieci kładziono do łóżek najpóźniej o siódmej!

– Droga, ciociu – odezwała się Pani Poduszka – Te czasy minęły dawno, dawno temu. Dziś uważa się, że dzieci powinny chodzić spać wtedy, gdy są śpiące. Prawda, misiaczku? – zwróciła się do Pana Poduszki, który mruknął coś niewyraźnie, bo twarz miał wciśniętą w materac.

Dziewczynka zacisnęła powieki; tak bardzo chciała już zasnąć! Przez chwilę wydawało się to możliwe, bo w pokoju zapanowała cisza. Nagle śmiech Jaśka rozległ się znowu – tym razem spod szafy.

– Synku, wyjdź stamtąd, bo pobrudzisz tę nową, śliczną powłoczkę! – zawołała bez przekonania Pani Poduszka. I Jasiek o dziwo posłuchał, bo jego śmiech rozległ się tym razem w okolicach pudła z zabawkami. Po chwili dołączył do niego warkot ciężarówki, popiskiwanie pluszowej Myszki i dźwięki pozytywki – najwyraźniej Jasiek obudził wszystkie zabawki.

“No, nie! – pomyślała dziewczynka – Nic dziś ze spania nie będzie!”

– Mam pomysł! – zawołała – A może byśmy zrobili Piżama Party!

Państwo Poduszkiewicze zgodzili się chętnie, bo lubili imprezy, to znaczy Pani Poduszka, bo małżonka nikt nie zapytał o zdanie. Pani Kołdra, mimo swej tuszy, lubiła tańczyć; ostatnio nawet ćwiczyła rapowanie i szło jej całkiem nieźle. Dziewczynka zapaliła więc światło, włączyła muzykę i zaprosiła wszystkie zabawki, by się przyłączyły do nocnej imprezy. Co to się działo! Misie tańczyły z Kapciami, Dziewczynka skakała po łóżku, Pani Kołdra wywijała raperskie hołubce z Panem Poduszką, a Króliś kicał po ścianach, a nawet suficie. Jasiek był w siódmym niebie i śmiał się wniebogłosy. Nagle Dziewczynka zorientowała się, że już od jakiegoś czasu go nie słyszy. Spojrzała w jego stronę i zdziwiła się jak nigdy w życiu… Wiecie co? Jasiek spał w najlepsze, pochrapując cichutko!

Taki to był z niego niesforny Jasiek.

Reklamy